Hackathon WAWCODE



Hackathon Wawcode „Koduj dla Warszawy” za nami. Cybercom Poland głównym sponsorem

Uczestnik Hackathonu to ktoś pozytywnie zakręcony. Na tym wydarzeniu programiści odpowiadają za wszystko: od pomysłu, przez projekt, aż po działanie i ewentualne błędy w opracowanej aplikacji – mówił Paweł Niewęgłowski, prezes dev.js, społeczności programistów front-end i jeden z organizatorów Hackathonu Wawcode „Koduj dla Warszawy”. Firma Cybercom Poland była głównym sponsorem tego wydarzenia.

Zadaniem developerów było przygotowanie aplikacji – mobilnej lub webowej - związanej z Warszawą, która ułatwi lub uatrakcyjni zarówno życie mieszkańców stoilcy, jak i turystów ją odwiedzających. Developerzy mieli na to 24 godziny od rozpoczęcia do zamknięcia wydarzenia.

- Dozwolone jest wszystko. Aplikacje webowe i mobilne na każdą wybraną platformę stworzone przy użyciu dowolnej technologii – mówił Paweł Niewęgłowski podczas otwarcia wydarzenia. Dodał, że oprócz przygotowania samego programu, konieczne będzie także atrakcyjne zaprezentowanie go oraz pokazanie, że poprawnie działa.

 

Maraton talentów

To już piąta edycja Hackathonu Wawcode „Koduj dla Warszawy”.

- Wydarzenia tego typu dzielą się na dwa typy. Jeden ma wspólny temat tworzonej aplikacji. Drugi narzuca konkretną technologię, na przykład JavaScript. My daliśmy  pełną dowolność w wyborze technologii – komentuje Paweł Niewęgłowski. Podkreśla jednocześnie, że z każdą edycją udaje się przyciągnąć coraz bardziej doświadczone osoby. - Na pierwszej edycji było wielu studentów. W tej chwili pojawia się coraz więcej senior developerów. W tej edycji udział bierze około 100 osób.

Przed rozpoczęciem prac nad aplikacjami uczestnicy dzielili się na zespoły. Część programistów już wcześniej sformowała drużyny i przyjechała z gotowym pomysłem, inni dopiero na miejscu wymieniali się ideami i dobierali się w teamy. Choć w wielu przypadkach żywot takich aplikacji jest krótkotrwały, to zdarza się, że obecność na Hackathonie jest przepustką do kariery i impulsem do rozwoju.

- Z zespołu, który powstał podczas drugiej edycji Hackathonu, powstał spory software house, który jako jedyny w Polsce ma certyfikat Facebooka do tworzenia botów. Sama aplikacja, stworzona na Hackathonie przepadła, jednak ludzie zaczęli współpracować. – komentuje Paweł Niewęgłowski. - Dla wielu ludzi jest to pierwsza okazja, by samemu za coś odpowiadać, poprowadzić projekt od początku do końca. Kilka przygotowanych w ten sposób na Hackathonie programów zostało kupionych przez gigantaów rynku IT i są teraz rozwijane komercyjnie.

Aplikacje były oceniane pod kątem działania, związku z Warszawą oraz modelu biznesowego.

 

Mentorzy w akcji

Zespoły tworzyły swoje oprogramowanie pod okiem mentorów, których zadaniem było wspieranie i podpowiadanie najciekawszych i najlepszych rozwiązań technologicznych oraz biznesowych.

- Sam miałem okazję niedawno brać udział w Hackathonie. Tym razem mam okazję zobaczyć, jak to wygląda od drugiej strony – mówił Rafał Rudnicki, jeden z mentorów, na co dzień Technical Sales Executive w firmie Cybercom Poland. - Hackathon to bardzo fajny sposób na spędzenie czasu, więc kibicuję tego typu inicjatywom. To dobra okazja, by nie tylko programować, ale przede wszystkim zastanowić się, jakie potrzeby mają mieszkańcy Warszawy i w jaki sposób dzięki technologii można je zaspokoić. To otwiera myślenie ludzi przygotowujących oprogramowanie na ich docelowych klientów.

- Ja również brałem udział w Hackathonie i nawet mojej drużynie udało się wygrać – mówił Jakub Księżniak, programista Java z Cybercom Poland i jeden z mentorów. - Gdy zaproponowali mi bycie mentorem, chętnie się zgodziłem. Hackathon można porównać do sprintu. Jest ograniczony czas, spore napięcie i możliwość pokazania fajnej aplikacji po takim wysiłku to naprawdę frajda.

Oprócz wspierania zespołów w pracy i rozwijaniu pomysłów, zaproszeni mentorzy i specjaliści wygłaszali również krótkie prelekcje na tematy związane z programowaniem. W ramach swojego wystąpienia Sandra Rogalska, Scrum Master i programistka z Cybercom Poland, omawiała rolę błędu w rozwoju oprogramowania.

- Przede wszystkim nie wolno panikować. Najlepiej najpierw nie zrobić nic, czylo usiąść i pomyśleć – tłumaczyła. Podkreśliła, że kolejnym krokiem powinno być przyznanie się do błędu. - Najlepiej twarzą w twarz, bo to najlepsza forma komunikacji.

Podczas swojej prelekcji ekspertka zaznaczyła, że błędy zdarzają się i będą się zdarzać, a najważniejsze jest wyciągnięcie z nich wniosków.

- Największą blokadą dla rozwoju organizacji jest strach przed popełnianiem błędu. Z tego względu ludzie nie ryzykują i firma stoi w miejscu – tłumaczyła. - W światowych korporacjach nawet 30 proc. czasu pracy przeznaczane jest na tuszowanie i zacieranie swoich błędów ze strachu przed przełożonymi.

 

Dynamiczne programowanie

W trakcie imprezy utworzyło się 26 zespołów, które od początku skupiały się na programowaniu. Jednocześnie ze względu na dynamiczny charakter wydarzenia, kilkukrotnie zmieniały się koncepcje i wizje przygotowywanych aplikacji.

- Chcieliśmy stworzyć aplikację kojarzącą ze sobą ludzi, którzy chcą drukować, z tymi, którzy posiadają drukarki. Nie było to jednak związane z Warszawą – wskazał Konrad z zespołu Kartofle. - Warszawa to jedyne miasto w Polsce, które ma metro, dlatego zdecydowaliśmy się przygotować aplikację, która pozwoli podejrzeć, co widzi człowiek wychodzący konkretnym wyjściem z metra. Przy okazji program pozwoli zgłaszać niedziałające windy i schody ruchome.

- Wielką wartością jest to, że wielu użytkowników przyszło tutaj tak po prostu, bo chcieliby sobie z kimś poprogramować. Dopiero na miejscu szukają sobie zespołu i pomysłu – mówił Adam Szopa, mentor z firmy Cybercom Poland, na co dzień Product Owner. - Ci ludzie  potrafią przełamać barierę, podejść i zagadać do siebie nawzajem. Hackathon to też forma rozrywki. Są duże aspiracje, ale każdy chce się dobrze bawić i mieć z tego miłe wspomnienia – uważa.

 

Boty, metro i alkohol

Zwycięzcą piątej edycji warszawskiego Hackathonu został zespół Alko Plener, który przygotował program sprawdzający, czy na terenie, na którym znajduje się użytkownik można legalnie pić alkohol.

- Nasza recepta na sukces to przede wszystkim pomysł. Staraliśmy się możliwie wykorzystać dostępne informacje i rozwiązania, takie jak silniki mapowe – mówił Michał, lider zwycięskiego zespołu. Zapewnił również, że jego aplikacja nie zakończy żywota na Hackathonie. - Do wiosny zamierzam znacznie poprawić i dopracować produkt, by być gotowym na sezon picia pod chmurką.

Drugie miejsce przypadło zespołowi Kartofle, który jurorzy docenili za aplikację Metro Peryskop.

Trzecie miejsce zajął zespół EV, który przygotował dla Warszawy aplikację pozwalającą dotrzeć do najbliższej stacji ładowania samochodu elektrycznego oraz udostępnić za opłatą własną ładowarkę do samochodu.

Organizatorzy przewidzieli nagrody za trzy pierwsze miejsca oraz wyróżnienia. Firma Cybercom Poland wyróżniła zespół Team 97, który przygotował bota na facebookowym komunikatorze Messenger. Program zachęcał do zwiedzania miasta poprzez przyznawanie punktów za wskazywanie i odwiedzanie ciekawych miejsc w stolicy. Wyróżniona została również drużyna CoworkingWaw, która przygotowała aplikację umożliwiającą warszawskim firmom wynajem biurek na czas. Rozwiązanie wzorowane było na krótkotrwałym wynajmie mieszkania w serwisie AirBnB,

- Jestem pod gigantycznym wrażeniem pracy, jaką zespły były w stanie wykonać w te kilkanaście godzin – mówił Adam Szopa po rozdaniu nagród. – Efekty robią piorunujące wrażenie, bo aplikacje powstawały od zera.

- Ilość pomysłów i kreatywność drużyn bardzo nas zaskoczyła. Były zespoły, które wykazały się ogromną solidnością w wykonaniu swoich projektów i widać było, że włożyli w swoją pracę dużo serca. Choćby z tego powodu również mogą czuć się zwycięzcami – komentował Rafał Rudnicki. - Chcemy z częścią zespołów utrzymać kontakt, być może dalej się nimi opiekować lub zaprosić do współpracy – podsumował.